Spis treści
- Skąd pomysł?
- Dlaczego jest to ważne?
- Obecne regulacje
- Jak (nie) komunikują się szpiedzy?
- A więc jak komunikują się szpiedzy?
- Sequel ustawy antyterrorystycznej
- Problemy z rejestracją kart SIM
- Dlaczego wspominamy o SIM?
- Wracając do radioamatorów
- Rola radia w sytuacjach kryzysowych
- Możliwe skutki proponowanych zmian
- Nie zgadzam się. Co mogę zrobić?
Aktualizacja #1 (24.03.2025 15:10)
Nasz czytelnik zauważył (dziękujemy za sygnał), że Polski Związek Krótkofalowców wydał komunikat w tej sprawie.
Ministerstwo Cyfryzacji na spotkaniu z PZK poinformowało, że nie planuje uwzględniać zmian proponowanych przez Ministra Koordynatora
Służb Specjalnych - strona społeczna odniosła sukces.
Pomimo pomyślnego rozwiązania sprawy, zachęcamy do przeczytania artykułu. Ku przestrodze.
Kontrowersje wokół licencji krótkofalarskich w Polsce narastają w związku z propozycją Ministra Koordynatora Służb Specjalnych, Tomasza Siemoniaka, dotyczącą ograniczenia swobody używania radiostacji amatorskich. Uwaga ta (pdf) znalazła się w obecnie procesowanym projekcie rozporządzenia Ministra Cyfryzacji w sprawie pozwoleń dla służby radiokomunikacyjnej amatorskiej.
Możemy w niej przeczytać:
Prezes UKE powinien dysponować informacją o bieżącym miejscu, w którym prowadzi działanie amatorska stacja radiowa […] z uwagi na konieczność współpracy ze służbami zobowiązanymi do zapewnienia bezpieczeństwa narodowego oraz prowadzenia działalności kontrwywiadowczej.
Dotychczas radioamatorzy mogli korzystać z urządzeń nadawczych z dowolnego miejsca.
Skąd pomysł?
Minister Siemoniak powołuje się na bezpieczeństwo narodowe i zagrożenia wywiadowcze. W skrócie - chodzi o agentów, którzy mogliby komunikować się z obcym wywiadem za pomocą radionadajnika. Agentów posiadających imienne uprawnienia wydane przez urząd państwowy. Polski urząd.
Pomysł totalnej kontroli w tej materii może wydawać się słuszny. Ale czy takie założenia są zgodne z rzeczywistością? Według nas i wielu radioamatorów - nie są.
Uwaga Ministra Siemoniaka nie jest w tej chwili dokumentem wiążącym, ale będzie brana pod uwagę podczas wypracowywania ostatecznej wersji rozporządzenia. Głos zainteresowanych osób, które sprzeciwiają się opisywanemu w tym artykule pomysłowi, może zostać wyrażony w petycji kierowanej do Ministra Cyfryzacji. Omawiamy ją na końcu artykułu.
Dlaczego jest to ważne?
Krótkofalarstwo odgrywa wiele ważnych ról, a sprawa jest poważna. Wyjaśniamy to w dalszej części artykułu. Tłumaczymy również dlaczego jest to zły pomysł i jakie wydarzenia historyczne na to wskazują. Zachęcamy Cię do swobodnego przeskakiwania pomiędzy rozdziałami.
Obecne regulacje
Licencja krótkofalarska w Polsce to dokument wydawany przez Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE), który uprawnia do korzystania z urządzeń radiowych na pasmach amatorskich. Aby ją uzyskać, należy zdać egzamin państwowy, który obejmuje wiedzę z zakresu techniki radiowej, przepisów prawnych oraz zasad bezpieczeństwa. Licencja pozwala na prowadzenie łączności radiowych pod własnym znakiem wywoławczym, używanie szerokiego zakresu częstotliwości (od fal średnich po mikrofale) oraz większej mocy nadajnika niż w przypadku innych typów radiokomunikacji, takich jak CB radio.
Bez licencji można korzystać z urządzeń pracujących w tzw. pasmach nielicencjonowanych, takich jak CB (Pasmo Obywatelskie) czy PMR (Private Mobile Radio). Są one ograniczone do określonych częstotliwości i mocy nadawania (np. maksymalnie 4 W dla CB radia) oraz wymagają używania sprzętu homologowanego. Alternatywą dla krótkofalarstwa są również sieci FRN (Free Radio Network), które umożliwiają komunikację za pomocą internetu i prostych urządzeń radiowych, bez konieczności posiadania licencji.
Radiostacja krótkofalarska może być zarówno stacjonarna, jak i mobilna. Obecne polskie prawo pozwala na jej używanie w różnych lokalizacjach, o ile przestrzegane są przepisy dotyczące pasm i mocy nadawania określone w licencji. Krótkofalowcy mogą korzystać z radiostacji w domu, samochodzie, na łodzi czy podczas wypraw terenowych. W przypadku pracy mobilnej lub przenośnej krótkofalowcy często dodają do swojego znaku wywoławczego odpowiedni sufiks, np. „/p” dla pracy przenośnej.
Jak (nie) komunikują się szpiedzy?
Chotomów, domniemana lokalizacja stacji nadawczej E11 Oblique | źródło: sluzbyiobywatel.pl
O ile radiowe stacje numeryczne istnieją, nie są wygodnym i powszechnie używanym kanałem komunikacji. Przykładem takiej stacji nadawczej jest “E11 Oblique”, najprawdopodobniej znajdująca się w podwarszawskim Chotomowie i pozostająca pod kontrolą Służby Wywiadu Wojskowego.
Urządzenia te służą do dalekosiężnej komunikacji w jedną stronę (nadawanie komunikatów ze stacji). Odbieranie wiadomości możliwe jest w wielu miejscach świata przy użyciu małego radia - posłuchaj przykładowego nagrania z E11, odebranego z terenu Bułgarii.
Słabymi stronami są: jednostronność komunikacji, możliwość wysyłania jedynie prostych komunikatów, brak możliwości nadawania na bieżąco (transmisje odbywają się według wcześniej ustalonego harmonogramu). W skrócie, jest to nieporęczny środek.
Tego typu transmisje nadawane są przy użyciu ciężkiego stacjonarnego sprzętu przez różne agencje na całym świecie. Agent odbierający wiadomości nie nadaje sygnału. Nie musi więc posiadać licencji krótkofalarskiej, nie musi również posiadać zaawansowanego urządzenia odbiorczego.
A więc jak komunikują się szpiedzy?
W obecnych czasach do komunikacji używamy głównie smartfonów. Z nich również korzystają szpiedzy. Jest to sposób wygodny, tani i nie budzący zbędnego zainteresowania postronnych osób.
W PRL dostępność mediów komunikacyjnych używanych w agenturze wyglądała zupełnie inaczej - stan ten został udokumentowany i szeroko opisany w licznych publikacjach, posiłkujących się m.in. na archiwach IPN. Jest to świat niekonwencjonalnych urządzeń radiowych, mikrofilmów ukrytych w cukierkach i radioizotopów wykorzystywanych do prześwietlania zamków szyfrowych.
Jednak możliwości techniczne diametralnie się zmieniły i w takim samym stopniu musi się zmienić nasze zrozumienie zagrożeń.
mapa zasięgu LTE (Plus) w Polsce | źródło: coverage-checker.com
Obecnie na terenie prawie całego kraju dostępna jest sieć komórkowa (mapka pokrycia powyżej). Za jej pomocą możemy skomunikować się z osobą znajdującą się w dowolnym miejscu na świecie, w czasie rzeczywistym. Przy użyciu urządzenia, które w prawej kieszeni spodni lub torebce posiada prawie każda osoba.
O ile rozmowy telefoniczne i wiadomości SMS są stosunkowo łatwe do kontrolowania, powstało wiele alternatywnych metod komunikacji, korzystających z dostępu do internetu.
Jedną z nich jest sieć TOR - idealne narzędzie do prowadzenia anonimowej wymiany wiadomości. Jednak TOR to zwyczajnie kolejna warstwa znajdująca się nad internetem - ma ogromne możliwości, ale nie udostępnia jednolitego kanału komunikacji. Takiego, jakie oferują aplikacje Instant Messenger. Niektóre z nich są moderowane w minimalnym stopniu i nie są objęte nadzorem organów ścigania.
Dlatego też wiele zła dzieje się w aplikacji Telegram. Pomimo zatrzymania właściciela platformy Pawła Durowa, platforma jest wciąż popularna wśród przestępców. W wyniku zatrzymania doszło do rozluźnienia polityki wydawania danych użytkowników na prośbę organów ścigania. Polskie służby korzystają z tej ścieżki na potęgę.
Czy szpiedzy używają Telegrama? Tak, bardzo często.
Przykład: podpalenia we Wrocławiu, źródło:
Rosyjski wywiad ma znajdować takie osoby wśród prorosyjskich Ukraińców. Werbuje ich na różnych grupach na Telegramie. Za podpalenia oferuje kilka tysięcy dolarów, zwykle w kryptowalutach.
Przykład: instalacja monitoringu wizyjnego na kluczowych trasach przejazdów pociągów, źródło:
W Polsce grupa osób zatrzymanych w zeszłym roku została oskarżona o szpiegowanie na rzecz Rosji i próbę sabotażu przeciwko pociągom transportującym broń i pomoc dla Ukrainy. Według oficjeli, którzy rozmawiali z Washington Post, Rosja […] prócz innych sposobów, werbowała ludzi na Telegramie
Jako środowisko skupione wokół analizy zagrożeń, Telegramowi przyglądamy się uważnie. Pomimo zmian w polityce platformy, jest ona nadal bardzo popularna wśród mniej i bardziej pospolitych przestępców.
Sequel ustawy antyterrorystycznej
Czy z pozoru dobry pomysł może przynieść negatywne konsekwencje? Przeanalizujmy ten przypadek:
25 lipca 2016 roku na mocy tzw. ustawy antyterrorystycznej została w Polsce wprowadzona obowiązkowa rejestracja kart SIM. Ustawa ta weszła w życie 16 lipca 2016 roku, zmieniając zapisy Prawa telekomunikacyjnego. Głównym powodem wprowadzenia obowiązku rejestracji było zwiększenie bezpieczeństwa i zapobieganie wykorzystywaniu anonimowych kart prepaid do celów przestępczych lub terrorystycznych. Użytkownicy istniejących kart przedpłaconych mieli czas na ich rejestrację do 1 lutego 2017 roku. Po tym terminie niezarejestrowane karty miały zostać dezaktywowane.
Rejestracja wymaga podania danych osobowych, takich jak imię, nazwisko i numer PESEL, co ma umożliwić służbom bezpieczeństwa łatwiejsze identyfikowanie właścicieli numerów w razie potrzeby. Z pewnością szybka możliwość uzyskania danych abonenta w wielu przypadkach jest kluczowa, zwłaszcza tych, w których występuje zagrożenie życia.
Problemy z rejestracją kart SIM
Jednak czy pomaga to w ujmowaniu sprawców przestępstw? Oczywiście - np w tym przypadku udało się ustalić dane “bombera” - osoba ta telefonicznie wywołała fałszywy alarm bombowy. Istnieje jednak punkt wspólny tej sprawy, a także tej, tej, tej oraz wielu podobnych. Jest to niebezpieczna mieszanka promili znajdujących się we krwi sprawcy i jego naturalnie występującej głupoty. Gdyby nie rejestr, osoby te i tak by wpadły.
Przestępcy nie przestali używać telefonii komórkowej. Także wymóg rejestracji kart SIM nie wpłynął negatywnie na ich bezpieczeństwo operacyjne. Przynajmniej tych trzeźwych i chociażby minimalnie zorientowanych w swoim fachu.
Mogą korzystać z telefonii VOIP i nie używać kart SIM w fizycznych urządzeniach. Jeżeli jednak chcą, na czarnym rynku znajduje się wiele ofert rejestracji kart SIM, na cudze dane.
oferta rejestracji kart SIM na cudze dane, forum przestępcze
oferta rejestracji kart SIM na cudze dane, forum przestępcze
Koszt rejestracji karty SIM jest znikomy. Oczywiście nikt, kto skorzysta z tej usługi, nie będzie rejestrował kart na swoje dane - w przestępczy proceder zostają wciągnięte niewinne osoby. To one później będą borykać się z problemami, tak jak w przypadku rejestracji pojazdów na cudze dane. Przestępcy skupują używane samochody, rejestrują je na fałszywe dane, a następnie rozbierają i sprzedają na części. Poszkodowana osoba, której dane zostały wykorzystane, karana jest za brak uiszczenia opłat, m.in. za ubezpieczenie OC i wyrejestrowanie pojazdu. Kary sięgają kilkunastu tysięcy złotych za każdy samochód.
Ponadto, osoba oferująca opisaną wyżej rejestrację kart SIM, umożliwia wgląd w ich rejestr:
dane z rejestru SIM ciekną, forum przestępcze
Dlaczego wspominamy o SIM?
Poruszamy ten wątek, żeby pokazać, że z pozoru prosty pomysł mający na celu wyłącznie poprawę bezpieczeństwa, może nieść za sobą szkodliwe konsekwencje. Przestępcy nie przestali korzystać z telefonii komórkowej. Czarny rynek bardzo szybko wypełnił lukę utrudniającą rejestrację, dzięki czemu OPSEC przestępców w żaden sposób się nie obniżył - a to miała spowodować ustawa antyterrorystyczna. Na pewno w wielu sytuacjach rejestr pomaga służbom, ale czy gra była warta świeczki?
W praktyce poszkodowani zostali zwykli, szarzy obywatele. Na ich dane przestępcy rejestrują karty SIM, którymi posługują się podczas popełniania całej gamy przestępstw. Dodatkowo za drobną opłatą każdy może odpytać rejestr. Wykorzystują to m.in. stalkerzy, by skuteczniej kontrolować swoje ofiary. Państwo w tym przypadku zawodzi w kwestii ochrony interesów zwykłych obywateli.
Wracając do radioamatorów
Radioamatorstwo zapewnia niezależną formę komunikacji, która nie polega na scentralizowanych usługach. Pozwala to na swobodną wymianę informacji bez cenzury czy kontroli ze strony władz. Radioamatorstwo tworzy globalną społeczność entuzjastów, umożliwiając komunikację między ludźmi z całego świata. Szacuje się, że około 2 miliony osób regularnie angażuje się w tę działalność. Zachęca ona do eksperymentowania i rozwijania umiejętności technicznych. Operatorzy mogą budować i modyfikować własny sprzęt, co sprzyja innowacjom. Chociaż nie widać tego na każdym rogu, dla wielu osób jest to ważny element życia.
Rola radia w sytuacjach kryzysowych
Radioamatorzy odgrywają kluczową rolę m.in. w sytuacjach kryzysowych, gdy zawodzą konwencjonalne środki łączności. Ich sprzęt jest często niezależny od naziemnej infrastruktury i może działać nawet przy braku prądu. Powinniśmy pamiętać o tym, ze względu na niepewne czasy, w których żyjemy. Jest to jeden z argumentów, podkreślających powagę sytuacji.
powódź we Wrocławiu (1997), fot. Radio ZET, Marcinwiacek
Przykładem może być katastrofalna powódź we Wrocławiu z lipca 1997 roku, gdy 40% miasta znalazło się pod wodą, a konwencjonalne systemy komunikacji zawiodły:
- odcięto prąd, sparaliżowano transport i zniszczono linie telefoniczne
- ponad 650 000 mieszkańców zostało bez dostępu do wody pitnej
- numer alarmowy 999 przestał działać
W tej sytuacji radioamatorzy pomogli w zapewnieniu kluczowej łączności, pomagając w koordynacji działań ratunkowych i informowaniu o sytuacji w mieście.
Możliwe skutki proponowanych zmian
Wprowadzenie ograniczeń dotyczących miejsc nadawania przez radioamatorów, np. w postaci obowiązku rejestracji każdej lokalizacji nadawczej, może spowodować szereg negatywnych skutków. Wprowadzenie takiego obowiązku zwiększyłoby obciążenia administracyjne (biurokracja) zarówno dla radioamatorów, jak i dla organów regulacyjnych, co mogłoby prowadzić do zmniejszenia aktywności w tym hobby.
Radioamatorstwo pełni ważną funkcję edukacyjną. Ograniczenia w postaci rejestracji lokalizacji mogłyby utrudnić organizację pokazów i szkoleń w różnych miejscach, a także wstrzymać rozwój i innowacje - nadawanie z różnych miejsc, w różnych warunkach, pełni ważną rolę w radioamatorstwie.
Rejestracja wszystkich lokalizacji nadawczych mogłaby budzić obawy o naruszenie prywatności radioamatorów, szczególnie w kontekście możliwości śledzenia ich aktywności. A jak już wcześniej wykazaliśmy, rejestry państwowe ciekną.
Według nas i wielu przedstawicieli społeczności radioamatorskiej, proponowana przez Ministra Siemoniaka zmiana jest niepotrzebna, a nawet niebezpieczna. Może nieść za sobą wiele negatywnych skutków i jeszcze bardziej zmniejszyć popularność tego hobby, zniechęcając potencjalnych użytkowników stacji nadawczych do przechodzenia oficjalnej ścieżki legalizacji swoich przedsięwzięć.
Nie zgadzam się. Co mogę zrobić?
Członek społeczności krótkofalarskiej, Piotr Zawistowski (3Z5KZX), przygotował petycję skierowaną do Ministra Cyfryzacji - Krzysztofa Gawkowskiego.
Tłumaczy w niej w prostych słowach naturę problemu wynikającego z opinii Ministra Koordynatora Służb Specjalnych Tomasza Siemoniaka. Polecamy zapoznanie się z nią, jest to świetne dopełnienie niniejszego artykułu o głos osoby ze środowiska, głęboko rozumiejącej opisywane zagadnienie.
Jeżeli zgadzasz się z treścią petycji i chcesz, żeby Twój głos został usłyszany podczas uzgadniania ostatecznego brzmienia rozporządzenia, zachęcamy do podpisania jej. Twoje dane nie zostaną upublicznione w internecie. Zapoznają się z nimi jedynie twórca petycji i jej adresat.